Co się ostatnio u mnie działo?

12:48

Cześć Wam!
Dawno mnie nie było, ale jeśli obserwujecie mojego pejdża, to już wiecie, że postanowiłam wrócić do starej nazwy i tym samym - do blogowania. Stąd blog na porządnej domenie, odświeżone logo, poprawiony szablon i... mnóstwo pomysłów na fajne posty dla Was. Będzie lifestyle, będą kosmetyki, będzie muzyka i może nawet coś na temat mody, tej nieco bardziej alternatywnej. Lubię dla Was pisać i ciężko było mi z tego zrezygnować, ale pod nazwą Olilu jakoś nie czułam bluesa do blogowania, stąd milczenie. Mam nadzieję, że wybaczycie mi nieobecność i będzie znów ze mną - Waszą starą Black Smokey.

Dziś chciałabym się z Wami przywitać postem, w którym pokażę Wam, co się działo u mnie w ostatnich tygodniach. Zaczynamy! 


Od jakiegoś czasu powoli buduję swoje studio wokalne. Mam już cały potrzebny osprzęt, brakuje mi tylko porządnego miejsca, ale w ciągu najbliższego tygodnia pojawią się rzeczy,  które pozwolą mi zbudować mój kącik muzyczny. Jeśli chcecie posłuchać moich coverów, to koniecznie obserwujcie pejdża, będę tam wrzucać linki.


Czy wspominałam już kiedyś, że kocham moją pracę? <3


Koncert Machine Head w Bochum to był sztos!


Dobrze mieć bratnią duszę, z którą można konie kraść.


A czy mówiłam kiedykolwiek, jak bardzo kocham As I Lay Dying? Byłam na ich koncercie w Kolonii, kolejny odbędzie się w kwietniu, w Oberhausen i bilety już czekają w szufladzie.


Piękny wschód słońca w Lichtenvoorde, gdzie pracuję.


Czasami nawet nie czujesz, że temperatura jest tak duża, że aż stopiło rękawiczkę i powoli zaczyna topić skórę. Troszkę bolało, ale nic się nie stało.


A tak było przed Killswitch Engage w Turbinenhalle, w Oberhausen. 


A tu właśnie wspomiane wyżej KSE, kocham!


Dzieci chcą lampion na Halloween, to mama spełnia ich życzenie.


Czasami człowiek wstaje o 6 rano, żeby pooglądać serial i... poprasować. 


Już nie noszę długich, żelowych szponów. Nie wyobrażam sobie ich w mojej pracy i nie przeżyłyby jednego dnia w takich warunkach, w jakich muszą żyć moje dłonie... Zwykły lakier i top Essie Good to Go podczas weekendu też się dobrze sprawdza.


Hormony męczą moją cerę, ale się nie poddajemy, zarówno w walce z nim samymi, jak i z bliznami, które zostawia po sobie mój trądzik hormonalny. Jakie są efekty i czy w ogóle są - niedługo się dowiecie w obszernej recenzji kosmetyków The Ordinary. Będę pisać też o podkładach!


Jakby ktoś nie wiedział, to Calibana również kocham! Czekam na ich show w mojej części Niemiec. Mam nadzieję, że się doczekam. Tymczasem wspieram ich twórczość tym, że kupiłam prawie całą ich dyskografię na oryginalnych nośnikach. Nie wspieram piractwa! Muzyki słucham na Youtube Music, a w samochodzie słucham oryginalnych płyt, których nazbierało mi się już całkiem sporo. Kiedyś pokażę Wam moją kolekcję.


A tak wspaniale wstawało ostatnio słońce w moim mieście. Akurat wychodziłam do pracy i mogłam się napawać piękną pobudką natury przez godzinę jazdy autem.


Spawanie stuletnim dinozaurem? No problem. Tym bardziej, kiedy ten stuletni dinozaur idzie lepiej, niż roczne spawarki za wiele tysięcy euro. Uwielbiam!


Co robi człowiek, który chce 6dziurkowe glany, ale ma bardzo ograniczoną ich dostępność w Niemczech? Kupuje 10dziurkowe i obcina 4 dziurki. Polecam, hahaha!


Wieczorek z mężem zawsze, zawsze, zawsze na TAK! Wczoraj oglądaliśmy dwa fantastyczne horrory, dziś też znajdziemy czas na takie przyjemności.


Co zrobić, kiedy lampion z prawdziwej dyni się zepsuje, a dzieci chcą kolejny? Kupić taki, który się nie zepsuje. 1,99e za tyle radości - kto by pomyślał?! 

I to już wszystko na dziś. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną. Obiecuję, że tym razem Was nie opuszczę. Trzymajcie kciuki za batalię z facebookiem, który nie chce mi pozwolić przywrócić mojej starej nazwy, przez co na pejdżu widnieję nadal jako Olilu... Oby się udało być znowu Black Smokey. 

You Might Also Like

0 komentarze