Muzykę kupuję. Nie kradnę.

08:37


Dziś ważny i wydaje mi się, że dość wartościowy post. Porozmawiamy sobie o wartości własności intelektualnej, o prawach autorskich i dlaczego należy je szanować, respektować i nie rozpowrzechniać bez zgody autora. Ściślej mówiąc, porozmawiamy sobie o muzyce.

Muzyka to coś, co towarzyszy mi od zawsze. Pochodzę z muzycznej rodziny, prawie każdy w moim domu śpiewa lub gra na czymś. Muzyka towarzyszy mi od zawsze i zawsze. W samochodzie, w pracy, w domu. Wszędzie muzyka. 

Był też czas, że sama byłam twórcą muzyki. Może kiedyś do tego wrócę, ale... Wiecie, ile to zajmuje czasu? Jak bardzo pracochłonnym zadaniem jest napisanie, wyćwiczenie i nagranie utworu? Jednego utworu! A co dopiero całej płyty...? Chcielibyście włożyć w coś całe serce, a później mieć świadomość tego, że ktoś po trochu to kradnie, nie respektując Waszej ciężkiej pracy?


Prawa autorskie to coś, co nadal wzbudza w niektórych ludziach dziwne emocje. Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego, bo nie powinno w tym być niczego dziwnego. Tworzenie  muzyki to praca, tak samo jak praca za biurkiem czy praca na hali produkcyjnej. To tak, jakby ktoś zlecił potencjalnemu pracownikowi wykonanie pracy i później zapłacił tylko trochę, zamiast całej, wypracowanej kwoty. Ściąganie muzyki z nielegalnego źródła to zabieranie artystom ich pieniędzy, na które zasłużyli i ktore ciężko wypracowali, tworząc, a później nagrywając przez długie, długie godziny.


Przyznam, że gdy byłam nastolatką, mój stosunek do praw autorskich był bardziej ambiwalentny. Rzadko kupowałam płyty. Głównie ze względu na to, że wydawały mi się przestarzałym nośnikiem danych oraz na to, że ich ceny były często kosmiczne, jak na budżet zbuntowanej nastolatki. Słuchałam muzyki głównie na Youtube. Wspierałam za to swoje ulubione zespoły tym, że kupowałam różnego rodzaju merch związany z ich twórczością, taki jak koszulki, bluzy, naszywki itp itd, co było dla mnie wtedy bardziej przydatne i najczęściej tańsze, niż płyta CD z ich muzyką. Jeździłam także na koncerty, kiedy tylko mogłam i to uwielbiałam najbardziej (i nadal uwielbiam, ale nie o tym dzisiejszy post).

Człowiek jednak dojrzewa i z czasem takie rzeczy, jak koszulki czy naszywki, przestały robić na mnie wrażenie. Z racji tego, że mam dobre nagłośnienie w samochodzie, kupiłam jedną płytę. A potem drugą, trzecią. I tak uzbierała się całkiem pokaźna kolekcja płyt moich i mojego męża ulubionych wykonawców. I zapewniam Was, że to jeszcze nie koniec! Płyt będzie coraz więcej, bo artyści przecież stale tworzą nową muzykę, więc nigdy nie zabraknie powodów, aby nadal z dumą rozbudowywać naszą kolekcję. Kupiłam nawet mini wieżę, aby móc korzystać z dobrodziejstw płyt także w domowym zaciszu, a nie tylko w samochodzie, podczas jazdy do pracy (gdzie z kolei mam godzinę w jedną stronę, więc spokojnie mogę przesłuchać całą jedną płytę podczas drogi do pracy i kolejną, gdy wracam do domu).

Dlaczego więc warto inwestować w oryginalne nośniki muzyczne?
1. Ponieważ w ten sposób respektujemy prawa autorskie. Nie kradniemy, kupujemy legalnie muzykę, płacimy artystom za ich cięzką pracę i tak to powinno funkcjonować. Czy to nie jest oczywiste? Już ten jeden powód powinien wystarczyć, aby przekonać cały świat do zakupu muzyki.
2. Płyty to inwestycja na lata. Nie stracą swojej ważności za rok czy dwa. Przez wiele lat będą Wam zapewniać wysoką jakość dźwieku, jeśli oczywiście będziecie o nie dbać. Jeśli macie co do tego wątpliwość, to powiem Wam, że mam w moim domu rodzinnym, w Polsce, płyty z lat 2004, 2005, o które aż tak nie dbałam z racji tego, że byłam dzieckiem, kupując je i... Dalej brzmią rewelacyjnie! Także jeśli nie wierzycie - serwuję Wam sprawdzone info z pierwszej ręki.
3. Jakość - no właśnie! Jakość dźwieku na płycie jest doskonała. Streamowana czy - tym bardziej! - ściągnieta mp3 nie da Wam takiej jakości, jaką daje oryginalny nośnik z muzyką. Uwierzcie mi, przeskok w jakości jest ogromny. Gdy przerzuciłam się z aplikacji muzycznych na płyty, zaczęłam słyszeć dźwięki, które były spłaszczone i niemal niemożliwe do usłyszenia w streamowanych utworach. Nic nie jest zniekształcone przez konwersję, wszystko brzmi idealnie. Bomba! Dla kogoś, kto ma bardzo wyczulony na dźwięki słuch i jest totalnym melomanem - takie kwestie mają ogromne znaczenie. 
4. Kupując płyty - mamy całe albumy pod ręką. Wystarczy wziąć w rękę z półki, włożyć w odtwarzacz i słuchać, słuchać, słuchać. Nie trzeba szukać, nie trzeba się martwić, czy jest internet, aby móc streamować, muzyka jest w zasięgu ręki na Twoim własnym nośniku.

Czy naprawdę potrzeba więcej argumentów?


Więc... Ja muzykę kupuję, nie kradnę. Nie ściągam. I nie ściągam nic. Ani filmów (chodzę do kina lub używam platform typu Netflix do oglądania ich), ani gier (nie gram, a mój mąż ma Nintendo Switch, na które chyba nawet nie ma możliwości ściągania gier z nielegalnych źródeł - nie wiem, bo nie używam), ani oprogramowania na komputer, ani oczywiście - wyżej wspomianej muzyki. 

Więc jeśli już nie chcesz kupować nośników z muzyką - streamuj z legalnych źródeł. Nie ściągaj, nie powielaj, nie udostępniaj ściągnietych treści innym ludziom. Szanuj prawa autorskie! 

You Might Also Like

0 komentarze